Pozwól się posiąść Duchowi Świętemu

Podstawą nabożeństwa do Ducha Świętego jest miłość, tak jak jest ona podstawą doskonałości chrześcijańskiej. Miłość, jako odbicie Boga, Jego własny obraz, jest jednak czymś zawierającym w swej prostocie nieograniczone bogactwo i różnorakość form. Któż zdoła przeniknąć głębię miłości?

Miłość ludzka w swych wszystkich przejawach pozostaje w niezwykłej harmonii z miłosierdziem. Jest niezachwiana jako miłość synowska, ufna w przyjaźni, słodka i owocna w miłości małżeńskiej, bezinteresowna i czuła jako miłość matki. Nasza miłość ku Bogu musi zawierać wszystkie te formy ludzkiej miłości – każde włókno naszego serca musi drgać, gdy wystrzela z niego pełna harmonii i pełni pieśń miłości. Jednak skoro Bóg jest istotowo jeden i osobowy Trójjedyny, nasza miłość ku Niemu nabiera innego charakteru w zależności od tego, do której z Boskich Osób jest skierowana.

Nasza miłość ku Ojcu jest czuła i niezachwiana jak dzieci, chętna wychwalać Go, jak nauczył nas słowem i przykładem Jego Jednorodzony Syn. Miłość do Ojca przejawia się jako gorące pragnienie wypełniania Jego woli na ziemi tak jak w Niebie.

Nasza miłość do Syna, który zechciał przyjąć dla nas ciało, charakteryzuje się skłonnością do zjednoczenia z Nim i przemiany w Niego poprzez naśladowanie, uczestnictwo w Jego życiu i współdzielenie Jego cierpienia i Krzyża. Eucharystia, misterium miłości, żalu i zjednoczenia, odkrywa cechy tej miłości.

Miłość do Ducha Świętego ma także swój specjalny charakter, który należy zbadać, by pełniej zrozumieć poświęcenie się Jemu. Wyjaśniliśmy już, w jaki sposób Ducha Święty kocha nas, jak nas porusza niczym boskie tchnienie przyciągające nas do łona Ojca,  jak przemienia nas w ogień niczym święty płomień, jak kształtuje w nas Jezusa niczym boski artysta. Niewątpliwie więc nasza miłość do Ducha Świętego powinna odznaczać się miłosną uległością, pełny poddaniem i stałą wiernością, która pozwala nam być poruszanymi, kierowanymi i przemienianymi dzięki Jego uświęcającym działaniom.

Nasza miłość do Ojca zmierza do wychwalania Go; miłość do Syna do przemieniania się w Niego; miłość do Ducha Świętego do pozwolenia, by nas posiadł i poruszył.

Aby dojść do tej świętej uległości na poruszenia Ducha, dusza musi być tak cicha i skupiona, aby usłyszeć Jego głos; tak czysta i napełniona światłem, by mogła jasno dostrzec znaczenie boskiego natchnienia; tak poddana woli Bożej, by przyjęła tę wolę bez wahania; i tak bezinteresowna, by wykonała tę wolę bez względu na poświęcenie. Tego wszystkiego dokonuje miłość sama w sobie lub dzięki cnotom i darom, którymi kieruje i zarządza. Miłość bowiem, jak naucza św. Paweł, „wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 7).

Miłość przynosi duszy skupienie i ciszę. Miłujący rozpoznaje głos umiłowanego pośród tysięcy innych głosów. Czyż matka nie pozna głosu swego dziecka pośród innych dźwięków? Czy nie usłyszy go, nawet gdy śpi? Miłość powoduje ciszę, ponieważ przynosi samotność i skupienie, ponieważ skupia wszystkie swe działania i pragnienia na ukochanym. Duch Święty często mówi do dusz, tchnie na nie i inspiruje. Słyszą Go jednak jedynie w takiej mierze, w jakiej same Go kochają, stosownie do namaszczenia ciszą, które miłość w nich dokonała. Dusze blisko zjednoczone z Duchem Świętym przez miłość czują tajemnicze drganie serca Boga.

Zatem jednym z wyróżników tej miłości do Ducha Świętego jest uważne nasłuchiwanie Jego głosu, Jego natchnień i najsubtelniejszych dotknięć. Powinniśmy walczyć przeciw wszystkim zakłóceniom i rozpraszającym dźwiękom. Musimy mężnie odrywać się od wszystkich stworzeń, od wszelkich odczuć. Krok po kroku miłość przejmie kontrolę na naszym sercem i rozciągnie swoje wpływy na wszystkie nasze zdolności.

Głos Ducha jest łagodny, a Jego ruch delikatny. By je dostrzec, dusza potrzebuje ciszy i pokoju. Nie wystarczy jednak usłyszeć, Boski język trzeba zrozumieć. „Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony. Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy” (1 Kor 2, 14-16).

Dlatego rzeczy Ducha mają duchowy i tajemny sens, który nie jest postrzegany przez każdego. Aby poznać rzeczy Boskie, dusza musi być czysta i podług tej czystości sądzi sprawy duchowe i przenika natchnienia. Czystość ta jest owocem miłości i jest przez nią w cudowny sposób udoskonalana. Czystość, postrzegana w sposób negatywny, jest oderwaniem od spraw doczesnych, a w swym aspekcie pozytywnym jest przebóstwieniem, a miłość przebóstwia przez zjednoczenie duszy z Bogiem.

Miłość ludzka, dzięki zjednoczeniu, które stwarza między osobami kochającymi się, umożliwia przenikanie umysłu drugiego i w pewnym stopniu odgadywaniu skrytych myśli. Kogo nie dziwi niesamowite przeczucie matki, poznającej, co cierpi jej dziecko, tylko przez jego zupełnie niezrozumiały jęk? Podobnie miłość Boska, która prowadzi duszę do zażyłości z Bogiem i porywa ją ku Bogu, tworzy to cudowne rozumienie rzeczy duchowych, które możemy podziwiać w życiu świętych.

Gdy Jezus, powstawszy z martwych, ukazał się uczniom łowiącym ryby w łodzi Piotra przy brzegu Jeziora Tybieriadzkiego, został rozpoznany tylko przez jednego z nich. To Jan, apostoł czystości i miłości, powiedział Piotrowi: „To jest Pan!”. Czyste i kochające dusze poznały sekret odkrywania Jezusa w jakikolwiek sposób On się im ukazuje, gdyż osoby czystego serca widzą Boga, a miłość przenika wszystkie zasłony. Nieważne, czy Jezus przechodzi w blasku chwały, czy poniżony i okryty hańbą; przynosi Boskie pocieszenie czy zsyła gorycz, dusze te wyłapują urok Boskich perfum i wykrzykują za umiłowanym uczniem: „To jest Pan!”.

Dusza kochająca dostrzega w ciszy Boskie natchnienia, a dzięki swej czystości odkrywa ich głębokie znaczenie, pozwalając porwać się ulegle i łagodnie tchnieniu Ducha. Miłość nie stawia oporu temu Boskiemu tchnieniu, ponieważ jej istotę stanowią oddanie i pozwolenie na to, by ją posiadło, oraz poddanie się wymogom nieskończonej Miłości. Ze swej natury miłość jest zjednoczeniem woli, stopieniem uczuć i jednakowych skłonności. Jak widzieliśmy, Pismo Święte wyraża się jasno na temat uległości duszy miłującej: „Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi” (Rz 8, 14).

Jedną z najgłębszych i najsubtelniejszych radości wynikających z miłości jest właśnie to oddanie się do dyspozycji i działania umiłowanego. Jest to słodkie niewolnictwo sprawiające, że dusza traci swą suwerenność, aby poddać się miłości. Jest to niewypowiedziane szczęście z posiadania Mistrza – słodsze bodaj od uznania siebie za mistrza Umiłowanego. O tajemnico miłości, której nie potrafimy wyjaśnić, a którą rozumie serce! Kochać to zniknąć, to zmazywać siebie aż do chwili całkowitej przemiany i stopienia z Umiłowanym.

To słodkie poddanie wszelkim poruszeniom miłości jest charakterystycznym znakiem oddania się Duchowi Świętemu. Kochać tego Boskiego Ducha oznacza dać się porwać z Nim, jak piórko niesione jest przez wiatr; dać się posiąść przez Niego, jak ogień bierze w posiadanie suchą gałąź i spala ją; dać się ożywić przez Niego, jak czułe struny liry ożywają pod palcami artysty.

Stopnie poddania nie są tylko stopniami miłości, ale także doskonałości chrześcijańskiej, której szczyt charakteryzuje się właśnie rozwojem i stałością poruszeń Ducha w duszy, którą posiadł. Św. Jan od Krzyża często nauczał prawdy, znajdującej się w następującym fragmencie: „Dusza bowiem, jako już prawdziwa córka Boga, we wszystkim jest prowadzona przez Ducha Bożego, jak naucza św. Paweł, mówiąc: ‘wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi’ (Rz 8, 14). Tak więc, stosownie do tego, cośmy powiedzieli, rozum tej duszy jest rozumem Bożym, jej wola jest wolą Bożą, jej pamięć jest wieczystą pamięcią Bożą i jej rozkosz jest rozkoszą Bożą. Substancja tej duszy nie jest wprawdzie substancją Boga, gdyż dusza nie może substancjalnie przemienić się w Niego, jednak będąc z Nim tak ściśle jak tutaj złączona i tak pochłonięta przez Niego, jest Bogiem przez uczestnictwo w Bogu. Przeżywa się to wszystko w tym doskonałym stanie życia duchowego (…)” (ŻPM 2, 34).

Niewątpliwie łagodność ta wymaga wyrzeczenia, gdyż prawdą jest, że miłość i ból pozostają w zależności i że doskonałość jednego nie może być osiągnięta bez doskonałości drugiego. Dusza poddana Duchowi Świętemu naraża się na każdą ofiarę, na każde poświęcenie. Duch Święty posiadł duszę Jezusa w sposób wyjątkowy. Nigdy nie pojmiemy, do jakiej głębi bólu był On przez Niego doprowadzony.

Droga Boskiej Gołębicy jest zawsze ta sama. Jej lot zawsze zmierza ku Kalwarii. Jaśniejące białe skrzydła można zawsze odnaleźć nad Krzyżem, gdyż tam znaleźć możemy miłość na ziemi, tak jak w Niebie odnajdziemy ją na łonie Ojca.

Luis M. Martínez, True Devotion to the Holy Spirit
[Manchester 2000, 77-82]
tłum. D.Chojnacki