Dzień 7


Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni. (…) Podejdź i przyłącz się do tego wozu – powiedział Duch do Filipa. (…) Gdy odprawiali publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty (…). Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my (…). Ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. (…) Zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście.

Dz 5, 32; 8, 29; 13, 2; 15, 28; 16, 6; 20, 23

Duchu Święty, zawsze obecny Przyjacielu, towarzyszysz nam od zawsze, a szczególnie od chwili oczyszczenia z grzechów w imię Jezusa w chrzcie świętym (por. Dz 2, 38). Jesteś Duchem Jezusa (Dz 16, 7), który staje się za darmo naszym Duchem. Skoro sam zechciałeś mieszkać tak głęboko w nas i tak blisko nas, nie możemy się Ciebie bać – taki brak ufności jest największą zniewagą, jaką możemy Ci wymierzyć (bł. Karol de Foucauld). Nie spisuj nas na straty, nawet jeśli powielekroć Cię opuszczamy, by żyć „własnym życiem”. Ty jesteś papierkiem lakmusowym naszych myśli i pomysłów, bo ukazujesz sam korzeń grzechu, czyli zwątpienie. Rozwiej iluzję muru, który rzekomo nas od Ciebie oddziela (W. Stinissen), gdyż raz na zawsze zburzył go Chrystus. Jesteś naszym przyjacielem mimo wszystko; powinniśmy to odzwierciedlać,  zgadzając się na słabości i niedoskonałości innych; Ty wiesz przecież, że w tym świecie doskonałości nie znajdziesz (S. Kierkegaard). Pomóż nam w tym, pokazując, jak kochać Ciebie w Tobie samym i w bliźnim.

Podpowiadaj nam, pozwól nam „ściągać” od Ciebie, jak mamy żyć, bo Ty znasz odpowiedź na wszystkie pytania, bo każdy test napotykany w życiu został przez Ciebie ułożony. Mamy zawsze Ciebie pytać – niech stanie się to czymś tak zwyczajnym jak posiłek, czymś tak naturalnym jak rozmowa z przyjacielem; żebyśmy w końcu zgodzili się, byś był przewodnikiem naszych wypraw, nawigatorem lotów, reżyserem planów. Nie pozwól, byśmy szli na opak, po swojemu. Wysyłaj jasne sygnały dające nam namierzyć Cię we mgle świata i jego pozornym chaosie, który często okazuje się, dla nieco bardziej obytego oka, Twoim wielkim porządkiem. Zmień nasze plany pozostające wbrew Tobie: daj nam siłę porzucenia organizacyjnych i zapobiegawczych pieleszy, abyśmy nie bali się ryzyka, nad którym panujesz. Wspomóż nas w postrzeganiu świata w sposób świeży, nowy, bez zbędnych uprzedzeń i osądów, które są niczym więcej, jak kolejną odsłoną przemocy. Doświadczenie Twojej przyjaźni znieczula na paplaninę świata otaczającą nas zewsząd, a otwiera na ponowne odkrycie nowych form modlitwy, postu i jałmużny, które zawsze ukierunkowują na Ciebie. Naucz nas chodzić po „naszej drodze, na której chwiejemy się między pychą a rozpaczą” (św. Augustyn). Niech na tej ścieżce pojawią się ludzie, którzy rozsieją iskierki zdolne zapalić wielki ogień Twej obecności w duszy  (św. Grzegorz Wielki) zwęglający te grzechy, które odważymy się wystawić na jego działanie. Nieuchronny jest wówczas zawrót głowy, bo okazuje się, że to, czego pragnęliśmy, zaczynamy nienawidzić, a zakochujemy się w tym, czym pogardzaliśmy (św. Grzegorz Wielki). Na popiele naszych grzechów, jak na nawozie, zaczyna kiełkować nowe pragnienie: głoszenie Twojej miłości wszystkim; nawet tym się z nami dzielisz, nie trzymając zachłannie dla siebie misji świadczenia, ale dajesz nam w niej uczestniczyć, tak jak Jezus w dziele zbawienia. Nie zwracaj uwagi na to, jacy jesteśmy, bo potrafisz posłużyć się każdym, kto chce być przebóstwiony przez Twoją miłość udzielającą odwagi – parresía – nawet w obliczu prześladowań, które tylko pobudzają objawienie Twojej wszechmocy. Obecnie tylko świadectwo jest przekonywające, bo słowo straciło dla większości wartość, czego winni jesteśmy sami. Każda sytuacja może stać się przestrzenią wypełnioną Tobą, gdy korzystamy z niej, aby starać się o dobro innych.

Dziękujemy, że nigdy się nami nie męczysz, przecież my sami sobą jesteśmy już znużeni; że chcesz ukazać nam tajemnice Twoich dróg, często tak różnych od naszych; że nie jesteś jasnowidzem czy wróżką, których interesują tylko sprawy drugoplanowe – Ty dążysz do samej istoty, bo sam nią jesteś. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *