Dzień 5


W tej to chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Łk 10, 21-22

Duchu Święty, obiecany Pocieszycielu, objawiasz się tym, którzy chcą Cię przyjąć, bo nie lubisz być nieproszonym gościem. Nad pyszną mądrością stawiasz pokorną głupotę, która swoją mądrością czyni Ciebie (por. 1 Kor 1, 27-36). Ty nigdy nie zważasz na trendy i nagradzasz dziedzictwem Królestwa swoich ubogich (por. Mt 5, 3). Nie pozwól, by nasza łatwopalna duma przysłaniała Twoją hojność. Niech kieruje nami nie lojalność wobec świata, ale wobec Tego, który świat powołał (św. Augustyn).

Ty od Chrystusa otrzymałeś wszystko, co On ma od Ojca, aby przekazać nam (por. J 3, 35) i tak włączyć nas w niekończący się dynamizm Trójcy, w dialog miłości, dający nam poznać każdą z Boskich Osób (por. J 10, 15). Jedynie pozostając w Tobie, możemy przez Jezusa wysławiać Ojca za dar dziecięctwa, którym nas obdarzył za darmo, bez zasług z naszej strony, z czystej miłości. Wobec tak wielkiej godności możemy jedynie, czując ogromne zakłopotanie, paść przed Wami z pełną miłości pokorą i wdzięcznością, które przewyższają wszelką ekstazę. Nasze mgliste pojęcie miłości musi zostać poszerzone przez Ciebie, bo też jej rzeczywistość zawsze przekracza nasze wąskie zapatrywania. Niech dokonają tego ból i radość – „ciernie duchowej szczęśliwości” (H. Urs von Balthasar) – zdolne rozszerzyć nasze niezdolne pomieścić miłości „ja”. Musimy opróżnić wnętrze, żebyś miał miejsce rozlać się w całej pełni. Proces ten, choć bolesny, jest uszczęśliwiający. Jednoczymy się wtedy z naszym Zbawicielem, który sam zechciał poddać się smutkowi, lękowi, udrękom i małości; nie trwamy w tym samotni. Doświadczamy wówczas radości z każdego nieprzewidzianego wydarzenia, z każdego pokrzyżowanego planu, z każdej trudnej sytuacji. Doskonalimy się w życiu tu i teraz, a nie w przyszłości, która spłynie z Twoich rąk. Każda chwila dnia zmienia się w niepowtarzalną okazję, otwierając nas na spontaniczność i szaleństwo, a usuwając skostnienie. Mamy bowiem „czekać i spełniać z wiarą, skromnością i ufną gorliwością dobre natchnienia łaski Jezusa” (św. Jan XXIII). Taka życiowa pokora, bycie narzędziem Artysty, sprawia, że poznajemy Twoją pokorę. Jest to prawdziwa nauka – nauka Krzyża: czerpanie wielkiej radości nawet z małych rezultatów; wsłuchiwanie się w głębi duszy w delikatne echo słów Maryi w Nazarecie i Twoich w Ogrójcu.

Naucz nas ufać Tobie, bo ufać sobie to nazbyt ryzykowne; ufać Tobie to wiedzieć, że nie dasz nic ponad nasze siły, to śpiewać Twój hymn radości, Twój magnificat miłości, którą jesteśmy otoczeni zewsząd. Napełnij swym tchnieniem żagiel naszego słabego, ociężałego i leniwego życia (św. Hilary z Poitiers), byśmy, świadomi wyjątkowej relacji z Abba, wysławiali, dziękowali i błogosławili Ciebie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *