Dzień 2


A Pan zstąpił w obłoku i mówił z [Mojżeszem]. Wziął z ducha, który był w nim, i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym. A gdy spoczął na nich duch, wpadli w uniesienie prorockie. (…) Na nich też zstąpił duch, bo należeli do wezwanych, tylko nie przyszli do namiotu. Wpadli więc w obozie w uniesienie prorockie. (…) Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!

Lb 11, 25-26. 29

Duchu Święty, oświecające Natchnienie, odnajdź mnie, nawet jeśli wciąż chadzam po swoich drogach; wiem, że mnie wybrałeś, więc zstąp na mnie w miejscu, w którym przebywam. Żadne zewnętrzne przeszkody nie mogą Cię powstrzymać, bo kto zdoła się oprzeć Twojemu wezwaniu (por. Am 3, 8)? Obiecałeś, że rozlejesz się na wszelkim ciele, aby każdy mógł radować się, korzystając z Twoich hojnych darów (por. Jl 3, 1). Największą chwałę oddam Ci przecież przekazaniem dalej Twojego bezcennego daru.

Chcę mówić o Tobie braciom, daj mi więc dar elokwencji życia, aby jego przykład mówił innym o Tobie – nie wielkimi i mądrymi słowami, ale prostym i pokornym sercem będącym owym „większym darem” i „doskonalszą drogą” (por. 1 Kor 12, 31), o które mamy się starać. Niech nigdy nie mówię za względu na własne „ja”, ale tylko by złagodzić raniące innych niepewności; nie po to, by się im przypodobać, ale przekazać Prawdę (por. Jr 5, 31). Brałeś przecież nieraz w posiadanie także zwykłych posłańców, a nie tylko królów (por. 1 Sm 19, 20). Otwórz wszelkie zamki, które wiążą moje wnętrze, bym nie dziwił się, że Twoje działanie jest tak różnorodne jak Twoje Boska Osobowość, że Twoje drogi są tak zaskakujące. Bez Ciebie nic nie mogę zrobić (por. J 15, 5), nie mogę nawet wypowiedzieć imienia mego Zbawiciela i Pana (por. 1 Kor 12, 3). Kiedy zaś w pełni Cię posiądę, „będę spełniał wszystko należycie: poprawnie nauczał, żył w sposób nienaganny, potwierdzał w sposób rzeczywisty i doskonały poprzez znaki i cuda to, w co wierzę” (Dydym Ślepy). A Ty jesteś tak potężny, że ożywiasz nawet zeschłe kości moich grzechów, by stały się źródłem łaski i życia dla mojego ducha (por. Ez 37, 4-5). Skoro jednak mieszkasz we mnie, pouczaj, co i kiedy mam mówić, bo „wszyscy jednakowo słyszycie jeden i ten sam głos mówiącego, a jednak myśli słyszanego słowa nie pojmujecie tak samo” (św. Grzegorz Wielki). Bądź nośnikiem dźwięków wydobywających się z moich ust, aby inni mogli w nich usłyszeć swój własny dialekt (por. Dz 2, 8); naucz mnie tańczyć w rytm Twojej nieprzewidywalnej muzyki, bym stał się eks-centryczny (H. Cox), czyli wychodzący poza swoje wąskie zapatrywania i przyzwyczajenia, pokonując schematy. Niech przypadkiem się nie zapędzę i nie zamknę Cię w klatce, egzorcyzmując Cię ze swego życia. Ożywiaj we mnie myśl, że jakkolwiek wielki byłby mój czyn czy słowo i tak nie wyrażą one Ciebie, a jedynie niewielką cząstkę Twej wszechmocy. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *