Oblubienica Ducha Świętego

Duchu Święty, Boże, który z Ojcem i Synem jedną odbierasz chwałę i cześć! Przyjmij wszystkie te słowa pokornego zawierzenia skierowane do Ciebie w sercu Maryi z Nazaretu, Twojej Oblubienicy, Matki Odkupiciela, którą Kościół nazywa również swą Matką, gdyż począwszy od Wieczernika Pięćdziesiątnicy uczy się od Niej swego własnego macierzyńskiego powołania! Przyjmij te słowa pielgrzymującego Kościoła, wypowiedziane wśród trudów i radości, wśród obaw i nadziei – słowa, które są wyrazem ufnego i pokornego zawierzenia: słowa, w których Kościół, oddany Tobie, Duchu Ojca i Syna, w Wieczerniku Pięćdziesiątnicy, na zawsze nie przestaje powtarzać wraz z Tobą do swego Boskiego Oblubieńca: „Przyjdź!”. „Duch i Oblubienica mówią do Pana Jezusa:«Przyjdź!»” (por. Ap 22,17). I tak cały Kościół okazuje się jako „lud zjednoczony jednością Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (KK 4). Podobnie i my powtarzamy: „Przyjdź!”, ufając Twojemu matczynemu wstawiennictwu, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!

św. Jan Paweł II
Akt zawierzenia świata w 1600 rocznicę Soboru Konstantynopolitańskiego oraz 1550 rocznicę Soboru Efeskiego

Chrzest

Chryste, ze świątyni Twego Ciała, z przebitego na krzyżu serca wypłynęła woda i rozlała się na wschód. Źródło prędko zmieniło się w rzekę, a rzeka w morze. Od tamtej chwili nie przestaje ona obmywać nas z trądu grzechów i oczyszczać; staliśmy się dzięki niej czyści aż do szpiku duszy, tak że w sanktuarium naszego śmiertelnego ciała spodobało Ci się zamieszkać wraz z Ojcem i Duchem. Możemy więc co dzień przekraczać morza czerwone historii, które ustępują, widząc, kto w nas przebywa. Ich potężne fale poruszone Twym Tchnieniem, „który wieje, kędy chce”, topią całą armię złowrogich myśli toczących z nami walkę duchową. Wody tej potrzebują także ziarna Twego Słowa rozsiewane z mocą Twego Ducha. Wówczas mogą obumrzeć i przejść do nowego życia. By wydać owoce, na czele z miłością, nie obejdą się jednak też bez Twego światła i ciepła, które niejednokrotnie pojawiało się już na ziemi: na Synaju, na górze Przemienienia czy w Wieczerniku w dniu Pięćdziesiątnicy. Miłość zaś to życie, to ogień, który przyszedłeś rzucić – to Ty. I o niej nie zapomniało Twoje pęknięte serce, gdy obok wody wydało krew – ośrodek życia; tę krew, którą pijemy z Kielicha nadobfitości Twego daru okazanej podczas wesela w Kanie. Tylko Ty z banału potrafisz uczynić misterium: z wesela zaślubiny duchowe, z wody wino, z wina Krew, z obmycia chrzest. Chrzest jest naszym pierwszym „tak”, które anihiluje grzech pierworodny i mocą Ducha obleka nas w Ciebie; każde kolejne „tak” mówione Ci każdego dnia niszczy inne grzechy z tego pierwszego wypływające. Mógłbyś to przecież zrobić od razu: jednym swym słowem oczyścić cały wszechświat. Szanujesz jednak wolność swego stworzenia i pragniesz je uczynić swym współpracownikiem; chcesz, byśmy sami przyszyli, sami się zanurzyli i sami doznali troistej radości wiecznej. Dawaj nam zawsze tej wody, tego wina, tej Krwi.